- Myślałeś kiedyś jak będzie wyglądać nasze życie za dziesięć lat? - pytam po chwili ciszy.
- Jasne - odpowiada. - Ja oczywiście będę prezydentem.
Zawsze to robił - cały czas żartował. Ale to jest jedna z wielu rzeczy, które w nim lubię. Uwielbiam w nim ten entujazm i to, że umie nim zarażać wszystkich dookoła.
- Pytam serio Enzo - mówię dając mu kuksańca w bok.
- Widzę dwa piękne i duże domy z ogromnymi ogrodami, oczywiście mój jest ten ładniejszy - dodaje. W jednym mieszkasz ty z przystojnym mężem, trójką dzieci i dwoma psami, a w drugim ja z seksowną żoną, dwójką dzieci oraz z trzema kotami. Jesteśmy szczęśliwi, każdy z nas jest spełniony i zawsze w niedzielie jemy wspólnie z naszymi rodzinami obiad. To nasza taka tradycja.
- A co jeśli tak się nie stanie, jeśli nam się nie uda tego osiągnąć, a każde z nas będzie mieszkać na innym kontynencie?
- Cóż wtedy Cię znajdę i jeżeli w wieku czterdziestu lat żadne z nas nie będzie miało drugiej połówki, ożenimy się - oświadcza jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Obiecujesz? - pytam rozbawiona.
- Obiecuję.
- Na paluszek?
- Na paluszek - odpowiada.
Siedzieliśmy tak jeszcze godzinkę rozmyślając o przyszłości po czym poszliśmy do najlepszej lodziarni w mieście i zamówiliśmy nasze ulubione czekoladowe lody z polewą czekoladową.

~~~
Uff... pierwsze koty za płoty. Przyznam wam się szczerze, że miałam to opowiadanie napisać już w weekend, ale razem z Polą zapomniałyśmy loginu i hasła do naszego konta (tak, wiem jesteśmy genialne). Na szczęście po wielu zmaganiach udało się! Myślę, że już niedługo ona również opublikuje swoje pierwsze opowiadanie. W międzyczasie możecie poczytać moje i napisać w komentarzach czy wam się podobało lub nie oraz czy chcielibyście kontynuacje losów Niny i Enzo.
Całusy - Lola
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz