Pod drzwiami stało wielkie pudło, zaadresowane do mojego taty. Zastanawiało mnie co to może być, ale już po krótkiej chwili przypomniało mi się, że tata planował zamówić na urodziny mamy coś wielkiego. Adam patrzył na mnie wyczekująco.
- Tata zamówił prezent z okazji urodzin mojej mamy - wyjaśniłam.
- Musi ją bardzo kochać, skoro kupuje jej takie wielkie prezenty - zaśmiał się.
- To pewnie jedna z wielu części niespodzianki. Tata zawsze był dobry w te klocki. Pomożesz mi to wnieść do garażu?
- Jasne - odpowiedział uradowany.
Ustawiliśmy to ogromne ( i jak się później okazało również ciężkie) pudło w rogu garażu.
- Może napijesz się ze mną herbaty? Mam nadzieje, że już naprawili prąd.
- Chętnie - oznajmił ochoczo.
Weszliśmy do domu w którym panował mrok i cisza. Zamknęłam dom od środka i ruszyłam korytarzem, aż tu nagle "zaatakował" mnie automatyczny odświeżacz powietrza. Tak się tego przestraszyłam, że aż podskoczyłam i zaplątałam się o swoje własne nogi. Próbując utrzymać równowagę, złapałam się Adama, ale on pod naciskiem mojej gracji również nie utrzymał równowagi i razem upadliśmy na podłogę. Wyglądało to komicznie dlatego oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Leżeliśmy roześmiani na tej podłodze, przez dobre pięć minut. Adam wstał pierwszy i podał mi rękę.
- O mój boże to było przezabawne, gdybyś tylko widziała swoją mine - powiedział wybuchając na nowo śmiechem.
- Zawsze się, tego małego gówna przestraszę. Tyle razy już mówiłam mamie, żeby to stąd wzięła.
- Racja można czasem dostać od tego zawału serca.
- I ja jestem tego najlepszym przykładem.
W tym momencie prąd został przywrócony i w domu pozapalały się światła.
- Chodźmy lepiej napić się herbaty - oznajmiłam.
- Ok.
- Ale może najpierw się przebiorę bo jestem cała mokra, ty zresztą też. Dam Ci może jakieś stare rzeczy mojego taty.
- Dobry pomysł, a gdzie jest łazienka?
- Musisz iść prosto i skręcić w pierwsze drzwi w prawo - wyjaśniłam mu.
- A ok.
- To ja pójdę po jakieś suche rzeczy dla ciebie.
Przeszukałam, całą zawartość szafy mojego taty, ale większość rzeczy jakie ma to koszule, marynarki krawaty i eleganckie spodnie, a jedyne sportowe ubrania jakie ma, wziął na wyjazd. Szybko w głowie prześledziłam zawartość mojej szafy. Wtedy przypomniałam sobie, że mam jedną za dużą bluzkę. Pomińmy fakt, że bluzka jest różowa z wielkim napisem "kocham syrenki123". Długo by o tym opowiadać, ale w skrócie - dostałam ją od mojej przyjaciółki - Meggie. Stwierdziłam, że nic lepszego nie znajdę, dlatego szybko zbiegłam na dół. Adam siedziała już na kanapie.
- Wybacz, ale nic bardziej męskiego nie udało mi się znaleźć - powiedziałam pokazując mu bluzkę.
- Serio bluzka z napisem "kocham syrenki123"? W dodatku różowa?
- Oj nie narzekaj! Poza tym syrenki są super. Nie oglądałeś nigdy H20?
- Jakoś nie miałem okazji..
- Musisz to koniecznie nadrobić - oznajmiłam. Teraz kiedy włączyli prąd możemy pooglądać.
- W sumie dobry pomysł, na dworze nadal pada, a w domu nie miał bym co robić.
- Ok więc ja załaduję odcinek i zrobię herbatę, a ty się przebierz. Masz tu jeszcze jakieś dresy.
- O dzięki, zaraz wracam.
Kiedy Adam wrócił herbata była już gotowa, a odcinek H20 się ładował. Moja za duża bluzka (choć na niego w sam raz) idealnie opinała jego umięśnione ciało, a jej kolor idealnie podkreślał jego niebieskie oczy.
- Wyglądasz przeuroczo - stwierdziłam.
- Bardzo śmieszne. Nie wiesz, że nie wolno śmiać się z chłopaka w różowej bluzce z napisem "kocham syrenki123"?
- Mówię poważnie - parsknęłam. Ale zapamiętam twoją radę.
- Mam nadzieję - odpowiedział śmiejąc się. Dobra pokazuj mi co to jest to H20.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
Po obejrzeniu całego pierwszego sezonu zagraliśmy jeszcze w chińczyka, bo jak się później okazało oboje uwielbiamy gry planszowe. W końcu nic tak nie integruje ludzi jak planszówki.
Tak nam zleciała cała sobota i również niedziela. Gadaliśmy całymi dniami. Od tego czasu jesteśmy prawie nie rozłączni i spotykamy się codziennie. Ale nie myślicie, że to coś wielkiego. Jesteśmy tylko przyjaciółmi, którzy po prostu lubią ze sobą spędzać wolny czas. Dużo się o sobie dowiedzieliśmy i poznaliśmy siebie nawzajem. Teraz Adam wie na przykład gdzie mam największe łaskotki i zawsze to wykorzystuje kiedy przyjdzie co do czego, ale ja za to wiem, że nienawidzi słowa "stopy" i często je powtarzam, żeby go zdenerwować. Mamy to samo poczucie humoru i zawsze śmiejemy się z naszych wspólnych żartów. Uwielbiamy się razem wygłupiać i szaleć.
Często wspominamy ten pierwszy raz kiedy się spotkaliśmy. Zazwyczaj zaczyna się to zdaniem: " A pamiętasz jak wpadłaś do rowu?" Wtedy zawsze płaczemy ze śmiechu. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Nadal jestem taką samą niezdarą jak wtedy. Ale może gdyby nie to moje niezdarstwo to nigdy byśmy się nie poznali...


~~~
To druga część losów Adama i Susan. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nadal będę kontynuowała ich historię, ale to zależy od zasobów mojego czasu i wyobraźni. Na razie zachęcam Was do przeczytania tego opowiadania. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i do zobaczenia w kolejnym poście...
Całusy - Lola

.gif)





